Tak często odwiedzamy stolicę, że może się tam przeprowadzimy:), nie
raczej nie, pojechać, odwiedzić restaurację to fajna sprawa ale stanie w
korkach to już nie fajnie wole naszą Ustkę.
Tym razem padło na restaurację SAM na ulicy Lipowej 7A. Lokal totalnie
pełny, sporo studentów ponieważ w pobliżu znajduje się UW. Udało nam się
ze stolikiem ponieważ parę minut przed zadzwoniłem i zarezerwowano
stolik. Lokal nie za duży, o wystroju typowego bistro. Karta nie za
duża i powiedziałbym niezaciekawa, zależy kto co lubi. Zamówiliśmy
tylko główne dania: żona ryż po azjatycku z wołowiną- danie średnio
ciekawe smakowo a cenowo nie adekwatne (za drogie). Ja zamówiłem burgera
i niestety już nie było więc zaproponowano mi grillowaną wołowinę, było
ok chociaż jadałem lepsze. Trzeba przyznać że dobrze wysmażona.
Jak na bistro to jedzenie na 4-, żebym powiedział WOW to raczej nie ale
pamiętajmy to typowe bistro. Trzeba również wspomnieć o obsłudze
kelnerskiej, która była miła i wiedziała co robi. Jeżeli będziecie w
okolicy to szybki lunch-tak.
Sam ma jeszcze jeden plus choć bardzo drogi. W restauracji na -1
znajduje się sklep ze zdrową żywnością min. chleby ( również
bezglutenowe), świeże figi, sery od małych dostawców i wiele innych
produktów. Nawet udało nam się spotkać Marcina Prokopa.
poniedziałek, 13 lutego 2017
WARSZAWSKA
Po krótkiej wizycie w ukochanych Tatrach wracamy na kolejne kilkadni do
Łodzi zanim wrócimy nad morze. Po drodze kilka pomysłów na obiad: u
,,Zdzicha" lub u ,, Krysi"hmmmmm, ciężki temat tym bardziej że żona jest
uczulona sporą liczbę produktów. Więc co? sięgamy po żółty przewodnik i
pada na Sosnowiec i jedyną restaurację z przewodnika. Warszawska bo tak
nazywa się restauracja mieści się w hotelu Centrum przy ulicy
Warszawskiej ( niektóre mapy pokazują Modrzejowską 3) Było warto zjechać
7 km z trasy. Oto foto relacja
Czekadełko
Startery
Główne
Na deser niestety nie starczyło miejsca, zamiast tego była kawa. Restauracja ma duszę i sporo klientów, co chwilę dołączali nowi goście. Cenowo nawet bardzo przystępnie. Na prawdę polecam, czysto, smacznie, miło.
| wejście z ulicy |
| jedna z sal |
| świrze bułeczki z sosami |
| krem z selera i topinambur- niesamowity balans smaku |
| zupa rybaka-bulnabesse |
| wkładka z zupy |
| poliki wołowe |
| rolada śląska z kluskami |
Na deser niestety nie starczyło miejsca, zamiast tego była kawa. Restauracja ma duszę i sporo klientów, co chwilę dołączali nowi goście. Cenowo nawet bardzo przystępnie. Na prawdę polecam, czysto, smacznie, miło.
BISTRO LA COCOTTE
BISTRO LA COCOTTE ( Gault& Millau)
Restauracja przy ulicy Mokotowska12, schowana w podwórku. Niesamowicie klimatyczna faktycznie jak gdzieś z basenu Morza Śródziemnego. Nie mieliśmy rezerwacji ale że byliśmy o 17:15 to zaproponowano stolik, który był zarezerwowany od 20:00. Pasowało nam to ponieważ czekaliśmy na mini targ rybny, który ma miejsce w każdą środę o 18:00 tym razem o 18:30. Do tego czasu delektowaliśmy się francuską muzyką i wspaniałym jedzeniem.
Normalnie serwowane z grzanką ale z tego iż żona ma nie tolerancję na gluten otrzymała truskawkę.
Dania główne
Restauracja jest naprawdę klimatyczna a jedzenie to
poezja a do tego sympatyczna obsługa.Cenowo średnio, kolacja nie
zrujnuje Waszego portfela. W każdą środę przylatyja porannym samolotem z
Portugalii ryby i owoce morza, które wieczorem są sprzedawane na targu
rybnym. Mi udało się kupić 2 szt. Morlesza Bogara- kuzyna Dorady. Mięso
rewelacyjne. Przyrządziłem go ze szparagami i sosem holenderskim .
Koniecznie musicie odwiedzić ta knajpkę!!!!!!
Restauracja przy ulicy Mokotowska12, schowana w podwórku. Niesamowicie klimatyczna faktycznie jak gdzieś z basenu Morza Śródziemnego. Nie mieliśmy rezerwacji ale że byliśmy o 17:15 to zaproponowano stolik, który był zarezerwowany od 20:00. Pasowało nam to ponieważ czekaliśmy na mini targ rybny, który ma miejsce w każdą środę o 18:00 tym razem o 18:30. Do tego czasu delektowaliśmy się francuską muzyką i wspaniałym jedzeniem.
| foie gras |
| francuska zupa cebulowa z grzanką z zapieczonym serem gruyer |
| Konfitowane udko z kaczki |
| królik z sosem musztardowym |
| creme brule |
| prosto z Portugalii |
Koniecznie musicie odwiedzić ta knajpkę!!!!!!
SŁONY
Traf chciał, że Warszawę opuszczaliśmy 6 stycznia i musieliśmy zjeść
śniadanie bezglutenowe. Poczytaliśmy trochę i się okazało, że jest kilka
restauracji w Warszawie, które serwują śniadania bezglutenowe.
Większość z nich jednak na stronach miało sprzeczne info dotyczące
godzin otwarcia. Sugerowaliśmy się niedzielami i świętami. Miały być
otwarte od 11:00. Miały ale nie były. W jednej ,,Mommo good Food''
pracownica była tuż przed 11 w środku ale na nasze szarpanie drzwiami po
prostu nas zignorowała,druga przy Pl. Konstytucji ,, Wiesz co jesz'' o
11:45 powiedziano nam że czynna od 12:00. Cholera gdzie Ci ludzie maja
olej w głowie. Drzwi otwarte więc weszliśmy, mogli nas przetrzymać te 15
min. chociażby przy herbacie. Cóż stracili klienta.
Trafiamy w końcu do ,,Słony'' na ulicę Piękną 11 i dostajemy śniadanie. Zaczynamy od sznytek- mini kanapeczek
Tak w tej knajpce nas nakarmili i wyjechaliśmy z Wawy najedzeni.
Trafiamy w końcu do ,,Słony'' na ulicę Piękną 11 i dostajemy śniadanie. Zaczynamy od sznytek- mini kanapeczek
| krem z dyni |
| wegetariańskie leczo z plackami ziemniaczanymi |
Tak w tej knajpce nas nakarmili i wyjechaliśmy z Wawy najedzeni.
TEL-AVIV
W grudniu okazało się, że moja żona ma lekką nietolerancję glutenu więc szukając restauracji bezglutenowej trafiamy na Tel-Aviv. przy Poznańskiej 11. Jak sama nazwa mówi dużo dań z kuchni żydowskiej. Nie mieliśmy rezerwacji i się mocno zdziwiliśmy bo knajpka była full. Udało nam się jednak dostać stolik 2- osobowy. Przez godzinę obserwowaliśmy jak wielu Klientów czekało nawet kilkanaście minut na stolik. Ta liczba osób potwierdza świetne jedzenie.
| Burger vegi ( kotlet z brokuła i kalafiora) + frytki sosy bezglutenowe i colesław |
| Makaron bezglutenowy z warzywami |
| wnętrze |
FUNKCIONALNA
Najbrzydszy budynek restauracyjny w którym miałem okazję być. Jednak jedzenie wygląda i smakuje o niebo lepiej. Restauracja znajduję się na przeciwko PGE Narodowy na ulicy Jakubowskiej 16. Wnętrze proste,trochę szkła i stali.
| Tatar |
| confitowane udko z gęsi, puree selerowe, sos bakaliowy |
| wegański tagine |
| stek z polędwicy wołowej , puree musztardowe, szpinak, pikle |
| Rozmarynowy creme brulle |
Funkcjonalna może nie wygląda ciekawie z zewnątrz ale jedzenie jest ok. Personel sympatyczny aczkolwiek każda chwila dobra do pogawędek, zwierzeń z ostatniej nocy czy przeglądnięcia facebooka.
SOS DEMI GLACE
SOS DEMI GLACE
SOS
2,5 kg kości cielęcych, ( mogą być również wołowe, lub z sarny)
3-5 ząbków czosnku
150 g pokrojonej marchwi
150 g pokrojonej grubo cebuli
100 g pokrojonego selera naciowego
150 ml porto lub wytrawnego czerwonego wina
1-2 pokruszone liście laurowe
3 gałązki tymianku
1-2 rozgniecione goździki
Bouqet garni: 100 g pora, liście selera naciowego, 3 liście laurowe, 1/2 pęczka pietruszki
1. Kości polewamy oliwa i pieczemy w rozgrzanym piekarniku 200 st. ok 20 min. Następnie dodaj warzywa, liście laurowe, goździki oraz tymianek. Wymieszaj i piecz przez kolejne 20 min.. Następnie całość przełóż do dużego garnka. Na blachę gdzie piekły się kości wlej wino i deglasuj ( zeskrob łopatką wszystko co zostało z pieczenia kości i zmieszaj z winem) wlej to do garnka zalej wodą tak żeby przykryła całość. Gotuj ok 5 h. na wolnym ogniu. Następnego dnia zagrzej wywar zmniejsz palnik do minimum wrzuć bouqet garni i gotuj kolejne 5 h. Wywar przelać przez sito.Przelać w mniejsze foremki i można zamrozić. Taki wywar można zagęścić : mąką, zimnym masłem, śmietanką lub po prostu na większym ogniu odparować część płynu aż do zgęstnienia. Doprawiamy solą i pieprzem.
SOS
2,5 kg kości cielęcych, ( mogą być również wołowe, lub z sarny)
3-5 ząbków czosnku
150 g pokrojonej marchwi
150 g pokrojonej grubo cebuli
100 g pokrojonego selera naciowego
150 ml porto lub wytrawnego czerwonego wina
1-2 pokruszone liście laurowe
3 gałązki tymianku
1-2 rozgniecione goździki
Bouqet garni: 100 g pora, liście selera naciowego, 3 liście laurowe, 1/2 pęczka pietruszki
1. Kości polewamy oliwa i pieczemy w rozgrzanym piekarniku 200 st. ok 20 min. Następnie dodaj warzywa, liście laurowe, goździki oraz tymianek. Wymieszaj i piecz przez kolejne 20 min.. Następnie całość przełóż do dużego garnka. Na blachę gdzie piekły się kości wlej wino i deglasuj ( zeskrob łopatką wszystko co zostało z pieczenia kości i zmieszaj z winem) wlej to do garnka zalej wodą tak żeby przykryła całość. Gotuj ok 5 h. na wolnym ogniu. Następnego dnia zagrzej wywar zmniejsz palnik do minimum wrzuć bouqet garni i gotuj kolejne 5 h. Wywar przelać przez sito.Przelać w mniejsze foremki i można zamrozić. Taki wywar można zagęścić : mąką, zimnym masłem, śmietanką lub po prostu na większym ogniu odparować część płynu aż do zgęstnienia. Doprawiamy solą i pieprzem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)