niedziela, 13 listopada 2016

Mierzęcin-winobranie


Pałac Mierzęcin to miejsce na cały rok, bez względu na porę roku jest tutaj co robić. Pałac odwiedziliśmy dwa razy, wiosną i z początkiem jesieni 2016 r. Podczas pierwszej wizyty dowiedzieliśmy się o pakiecie ,, WINOBRANIE'' więc bez namysłu się zapisaliśmy.
Wszystko jak zwykle świetnie zorganizowane. Pakiet obejmował 2 noclegi oraz winobranie, prace w przetwórni, biesiada na świeżym powietrzu oraz gala diner nad którą czuwał Szef Kuchni Dawid a nad serwisem Kamila.
Pobyt zaczęliśmy od obiadu w restauracji DESTYLARNIA.Wita nas Kamila, która opiekuje się gośćmi w restauracji, dogląda czy niczego nie brakuje, dba o fantastyczną atmosferę. Powiem szczerze, dużo odwiedzamy restauracji w ciągu roku i jest ich niewiele w Polsce gdzie spotkamy ,,drugą'' Kamilę. Jest to tak sympatyczna i ciepła osoba co dodatkowo wpływa na to iż  Pałac Mierzęcin wpisuję  na listę najlepszych obiektów hotelowych w Polsce, które odwiedziliśmy ( oczywiście nie zapominam o niepowtarzalnych  smakach  nad, którymi czuwa Szef Dawid, który również wychodzi do swoich gości).
W karcie: min. krem z dyni, burger z dzika, kurczak kukurydziany. Wszystko smaczne i ładnie podane.

budynek restauracji, DESTYLARNIA

Pakiet zaczynał się w dniu przyjazdu od późnego obiadu czy kolacji.
Kolejnego dnia po śniadaniu zaczynamy winobranie. Każdy z nas otrzymał instrukcje, sprzęt no i do dzieła!!!!!
Winnica  na wiosnę nie wydawała się duża ale teraz podczas gdy już były owoce i podczas zbiorów gdy uzupełnialiśmy kolejne skrzynki stwierdziliśmy co innego. Owoców było mnóstwo!!!! W ciągu krótkiego czasu w kilkadziesiąt osób bez pośpiechu, podczas dyskusji,  zebraliśmy sporo ponad tonę.
Jest to jedna z najlepszych winnic w Polsce i co się okazuje jedna z większych (6,7 ha). Obecnie uprawia się 19 szczepów, głównie odmiany winorośli białych Kernling, Riesling,  Solaris i Seyval Blanc oraz czerwonych Rondo, Regent i Zweigelt. Również niewielkie ilości hybryd takich jak: Sibera, Bianka, Hibernal, Muskat Odesski, Biona, i Merzling.
Uwaga winnic w Polsce jest ponad 300.

 Podczas winobrania odwiedza nas Kamila

Julita w akcji

Teściowa przy zbiorach
Po winobraniu przeszliśmy w miejsce biesiady na obiad. Był to luźny obiad w terenie a na stole porcelana, sztućce i lampki do wina. Dlaczego o tym piszę bo to może detal ale jak wpływa na jakość. Pewnie gdyby podano w jednorazówkach również byśmy zjedli i było by ok.
Po obiedzie udaliśmy się do przetwórni żeby zobaczyć i dowiedzieć się co dalej dzieje się z zerwanym gronem.





Tutaj nad wszystkim czuwał Pan Piotr, enolog. Wiedzę jaką posiada jest niesamowita. Karierę zaczynał w Stanach Zjednoczonych i jest jednym z najlepszych w Polsce!!!!!Z ogromną pasją opowiadał o procesie produkcji wina, która wcale nie jest taka prosta jak nam się wydaje. Wiele czynników ma wpływ na powodzenie produkcji. Najważniejszym czynnikiem jest pogoda, zwierzęta, wiedza i wiele innych.
Pogoda jest najważniejsza ponieważ wiosenne przymrozki mogą spowodować utratę zbiorów a w zasadzie ich brak bo drzewka nie obrodzą. Na wiosnę jak byliśmy pierwszy raz to Pan Piotr z resztą pracowników rozpalali słomę w winnicy by utrzymać odpowiednia temperaturę. Pytałem na jesień ile razy to robili w tym roku odpowiedział że 5 razy. To po któtce, resztę opowie Wam Pan Piotr podczas winobrania.

Wieczorem tego dnia dla gości zorganizowano galę diner. Kolację degustacyjną z doborem win mierzęcińskich. Była to uczta dla kubków smakowych.
Oto kilka zdjęć.
Poniżej menu zdjęcia dań zgodnie z kolejnością menu.









Na zdjęciu Szef Dawid opowiada o skomponowanych przez siebie daniach, Pan Piotr o winach, które dobrał do każdej potrawy.
W dniu wyjazdu po śniadaniu był ciąg dalszy spotkania w przetwórni. Pakiet kończył się obiadem.
Jest to naprawdę bardzo ułamkowa relacja z tego fantastycznego pobytu w Pałacu Mierzęcin.






Powyżej efekt zbiorów czyli ELITA POLSKICH WIN!!!!!!!!
Pozdrawiam Mariusz

piątek, 11 listopada 2016

WŁOCHY-KULINARNY RAJ


Każdy z nas ma jakąś ulubioną kuchnię. Moją ulubioną jest kuchnia włoska podobnie jak i mojej żony. Nie znaczy to że zapominam o naszej polskiej kuchni, która jest kuchnią bogatą i bije nie jedną kuchnię świata.
Za co kocham kuchnią włoską? Za prostotę? a zarazem bogactwo produktów? Gdyby mielibyście odpowiedzieć z czym kojarzy Wam się kuchnia włoska, to jakie produkty byście wymienili?
Dla mnie kojarzy się z : pizzą,


 makaronami,

spaghetti ale vongole nad Gardą

Tagiolini z truflą-Torbole
Żebym nie zapomniał polecam w Torbole restaurację w HOTELU CENTRALE!!!!! Fantastyczny personel, i dania ze świeżą truflą!!!!!!!!!
spaghetti w Cortina di Ampezzo

spaghetti w Wenecji

garganeli- Torbole nad Gardą
 risotto

risotto z borowikami
 gnocchi


 serami ( gorgonzola, parmigiano reggiano, mozzarella),




bresaola

 wędlinami ( szynką parmeńska, salami, mortadella, bresaola- suszona polędwica wołowa),


prosciutto crudo

 deserami jak tiramisu czy panna cotta,

panna cotta w Wenecji

panna cotta z sambucą a Gardą


tiramisu w Wenecji

tiramisu w Wenecji

tiramisu w Veronie


 lodami,
Jeżeli zobaczycie GELATERIĘ to koniecznie kupcie lody!!!!!!




winami,
 Włochy to potęga winiarska, nie sposób wymieniać nawet regionów winiarskich. Chyba wszyscy z nas znają region Chianti słynący z win. Dla mnie jeszcze na uwagę zasługją: Pinot Grigio,Barolo. Pewnie wszyscy znamy Proseco- wino musujące.
Zapraszam na lampkę wina do Osterii


alkohole chociażby sambuca, grappa, aperol
,dobrą oliwą z oliwek, octem balsamicznym i jeszcze z królową grzybów TRUFLĄ.
Trufla owszem występuje również we Francji i pn. Chorwacji ale dla mnie będzie się kojarzyć z Włochami
We Włoszech zjecie również dobrego steka a na jesień dziczyzę



Z czym jeszcze kojarzą mi się Włochy? Z kawą!!!!!!! Nie wypiłem będąc już kilka razy we Włoszech złej kawy.
Jeżeli również lubicie gotować to polecam pojechać do Włoch samochodem. Można przywieść sporo produktów, oczywiście nie powielamy tego co dostaniemy u nas. Nam udało się przywieść np. sporo różnych bezglutenowych makaronów( min: rigatoni, lasagne i inne), trufle, wina, sery, szynki.
Już myślimy o kolejnym wyjeździe.
Pozdrawiam Mariusz









SPAGHETTI ZE ŚLIMAKAMI


PRODUKTY DLA 2 OSÓB
1 OPAKOWANIE SPAGHETTI
200 G ŚLIMAKÓW( UŻYŁEM CZĘŚCIOWO OBROBIONYCH) Dostępne w firmie Snails Garden
OLIWA ( 2 ŁYŻKI )
MASŁO 50 G
 ŚREDNIA CEBULA
BIAŁE WYTRAWNE WINO 100 ML
ŚMIETANKA 30% 100 ML
0,5 l BULIONU WARZYWNEGO
SÓL
PIEPRZ
NATKA PIETRUSZKI

1. Na patelnie wlewamy oliwę z oliwek + masło. Jak składniki się rozgrzeją i połączą dorzucamy ślimaki i chwilę smażymy, następnie dorzucamy pokrojoną w drobną kostkę cebulkę, razem wszystko smażymy aż cebulka się zeszkli i podlewamy winem. Jak wino odparuje podlewamy bulionem  jak wyparuje dolewamy kolejne porcje. Na koniec wszystko podlewamy śmietanką, doprawiamy.
2. makaron gotujemy al-dente. możemy zrobić to wcześniej i zahartować bo ugotowaniu zimną woda a nastepnie dorzucić do ślimaków wymieszać, na koniec dorzucić sporą garść pokrojonej natki.
Danie według mnie bardzo smaczne i wyjątkowe.
ślimak na talerzu jest dekoracją.
Smacznego














niedziela, 6 listopada 2016

sushi


500-600 g ryżu do sushi!!! Ważne
700-800 ml wody
100 ml octu ryżowego
3-4 łyzeczki cukru
1/2 łyżeczka soli
świeża marchew
świeży ogórek
czarny sezam
mango
awokado
papryka czerwona i żólta
surowy łosoś ( jeżeli surowy to dodatkowo sól morska, cukier, limonka, liść laurowy, pieprz, oliwa z oliwek-proporcje poniżej) lub wędzony
pasta wasabi lub proszek,
2 łyżki majonezu ( opcjonalnie)
sos sojowy
sos teryiaki lub inne jakie lubicie
marynowany imbir do złamania smaków

dodatkowo:
mata bambusowa, ostry nóż,  pałeczki, suszone NORI, folia spożywcza

1.Jeżeli używamy surowego łosoia to musimy zacząć od jego zamarynowania i pozostawienia na koleiny dzień w lodówce.Płat łososia marynujemy w marynacie: pół garści soli morskiej, garść cukru, garść świeżego koperku, pokrojona w plastry limonka, oliwa, liść laurowy, pieprz. Nacieramy łosoia a na wierzch umieszczamy: liść laurowy, plastry limonki, posypujemy pieprzem i polewamy oliwą z oliwek. całość zawijamy w folię spożywczą i do lodówki na 24h
2. ocet ryżowy mieszamy z cukrem i solą.
3. ryż zalewamy wodą i płuczemy, delikatnie mieszając, odsączamy i powtarzamy czynność kilka razy chodzi o to aby pozbyć się mętności. Pozostawiamy pod strumieniem wody na kilka minut a potem pozostawiamy na sitku do odsączenia.Ryż przesypujemy do garnka zalewamy wodą jak podano wyżej i zagotowujemy do wrzenia i zmniejszamy palnik do minimum, przykrywamy i czekamy aż ryz wchłonie wodę ( około 10-15 min.). Zdejmujemy z ognia i pozostawiamy pod przykryciem na kolejne 15 min. Przekładamy do naczynia ( NIE METALOWEGO!!!) i delikatnie mieszamy z mikstura z  octu ryżowego. RYŻU NIE PRZECHOWUJEMY W LODÓWCE!!!! Całość trzeba wyrobić.
4.  warzywa kroimy w cienkie słupki czy pasy. Z ogórka można zrobić dekoracyjny wachlarz, a z marchewki również ozdobę. Tak naprawdę od Was zależy co cgcecie mieć w środku.
5. Wasabi mieszamy  z majonezem. 1 sztukę nori świecącą stroną do góry umieszczamy na macie bambusowej, zostawiając odstęp około 1,5 cm od dolnej krawędzi maty. Następnie maczając palce w zimnej wodzie rozprowadzamy równomiernie ryz po powierzchni NORI, zostawiając od górnej krawędzi  odstęp około 2,5 cm. Następnie smarujemy powierzchnię miksturą wasabi z majonezem i umieszzczamy elementy nadzienia przy dolnej krawędzi po całej szerokości nori. Unosimy delikatnie dolna krawędź maty i zwijamy całość w roladę. Roladę kroimy na równe kawałki i podajemy z sosem sojowym lub mieszanką i z marynowanym imbirem.


Propozycji podania jest naprawdę dużo. Jeżeli chcecie żeby ryż buł na zewnętrznej stronie to na macie bambusowej kładziemy odcięty kawałek folii spożywczej, na niej ryz a na ryżu nori i składniki i zawijamy. Po pocięciu na kawałki posypujemy sezamem.

poniedziałek, 26 września 2016

Rostbef

SKŁADNIKI DLA 2 OSÓB
2 STEKI
2 DYMKI
1 BATAT
KILKA LISTKÓW JARMUŻU
CIENKO POKROJONE PASKI PIETRUSZKI
ŁYŻKA STOŁOWA KAWY
50 ML JACK DANIELS

SOS DEMI GLACE-opcjonalnie można użyć własnej roboty masła ziołowego np.z czosnkiem i tymiankiem

SOS
2,5 kg kości cielęcych, ( mogą być również wołowe, lub z sarny)
3-5 ząbków czosnku
150 g pokrojonej marchwi
150 g pokrojonej grubo cebuli
100 g pokrojonego selera naciowego
150 ml porto lub wytrawnego czerwonego wina
1-2 pokruszone liście laurowe
3 gałązki tymianku
1-2 rozgniecione goździki
Bouqet garni: 100 g pora, liście selera naciowego, 3 liście laurowe, 1/2 pęczka pietruszki

1. zaczynamy od wywaru bo to najdłuższa część. Kości polewamy oliwa i pieczemy w rozgrzanym piekarniku 200 st. ok 20 min. Następnie dodaj warzywa, liście laurowe, goździki oraz tymianek. Wymieszaj i piecz przez kolejne 20 min.. Następnie całość przełóż do dużego garnka. Na blachę gdzie piekły się kości wlej wino i deglasuj ( zeskrob łopatką wszystko co zostało z pieczenia kości i zmieszaj z winem) wlej to do garnka zalej wodą tak żeby przykryła całość. Gotuj ok 5 h. na wolnym ogniu. Następnego dnia zagrzej wywar zmniejsz palnik do minimum wrzuć bouqet garni i gotuj kolejne 5 h. Wywar przelać przez sito.Przelać w mniejsze foremki i można zamrozić. Taki wywar można zagęścić : mąką, zimnym masłem, śmietanką lub po prostu na większym ogniu odparować część płynu aż do zgęstnienia. Doprawiamy solą i pieprzem.

 Ja rozgrzałem rondelek wrzuciłem ziarna kawy aby w wyniku temp. puściły więcej aromatu podlałem JD i wlałem sos. Odparowuję aż do zgęstnienia. Nie używam masła bo żona nie może ani mąki pszennej bo żona ma nietolerancję glutenu ani śmietanki bo nie może zawartego w niej karagenu
2. puree z batata
 w rondelku na maśle podsmażamy dymkę, następnie wrzucamy batata, chwilę smażymy i podlewamy wodą ( jak macie wywar warzywny to wywarem). Gotujemy aż batat się rozpadnie a znaczna część płynu odparuje. Blendujemy i gotowe. Doprawiamy do smaku.
3. Chips z jarmużu i pietruszki ( jeszcze lepiej z pasternaka) wkładamy do piekarnika tak na ok 100 st. Najpierw pietruszka a potem jarmuż, ponieważ jarmuż dojdzie szybciej.
4. Dymkę kroimy  na połowę i wyciągamy poszczególne listki. Palimy je palnikiem
5. Wołowina musi mieć temp. pokojową. Na rozgrzanej patelni grillowej kładziemy steki wcześniej posmarowane oliwą. Smażymy z każdej strony ok 3-3,5 min.Odkładamy na bok do odpoczynku ( sezonowana nie musi odpoczywać.
Danie układamy na talerzu. Smacznego

środa, 6 lipca 2016

The Waterside Inn 3* Michelin


The Waterside inn mieści się w malowniczej wsi Bray na Tamizą niedaleko Windsoru i Londynu.
Restaurację w 1972 roku założyli bracia Roux Michel i Albert. Obecnie prowadzi ją syn Michela, Alain Roux.
Restauracja jest jedną z nie wielu i jedyną poza Francją, która najdłużej utrzymuje 3* Michelina. W 2010 roku było 25 lat!!!!
Bray  ( 9500 mieszkańców) może poszczycić się jeszcze jedną restauracją z 3* Fat Duck oraz 1* Hinds Head i rekomendowana the Crown.
Rezerwacji dokonywałem wcześniej dwa razy i  dwa razy rezygnowałem. Tym razem podczas naszego urlopu spędzonego w Walii i Anglii udało się zawitać do Waterside Inn. Rezerwacji trzeba dokonać z dużym wyprzedzeniem. Nam przypadła godzina lunchu w dniu naszej rocznicy ślubu. Stolik mieliśmy zarezerwowany na godzinę 13:00. Przed wejściem do restauracji wita nas obsługa, która odstawia auto na parking.
Restauracja należy do eleganckich więc wymagany jest odpowiedni strój ( nie wymaga się jednak garnituru i krawatu).
Była to nasza pierwsza wizyta w 3* restauracji. Poprzednio gościliśmy w 1* w Anglii ( The Okenden Manor), Warszawa ( Atelier Amaro), 2* The Funky Gourmet w Atenach. Trzeba przyznać że restauracje będące na liście Michelin'a to najwyższy poziom. ogromna ilość obsługi powoduje, że gość nigdy nie musi wołać kelnera by dolał wodę czy wina.
Na start poprosiliśmy po lampce szampana. Nikt nie pyta jakiego z założenia w takiej restauracji podaje się lepsze gatunki. Zapytano czy białego czy różowego. Podano Ruinarta.
Do obiadu zamówiliśmy po lampce wina ( byliśmy samochodem, więc lampka szampana i wina to wystarczająca ilość na kilka godzin).




amis bouche



starter ( krewetki)

główne( schab z kością, boczek)



ciastko francuskie z owocami isorbetem



miła niespodzianka po deserze.
 Moja żona zamówiła na starter tatara wołowego, na główne solę z Dover.
Nie posiadam zdjęć bo trochę nie wypadało w takim miejscu. Moje dania było łatwiej i szybciej sfotografować.
Miłą niespodzianką była obsługa z Polski.
Po lunchu przeszliśmy do tzw. lounge na kawę i petit fours.







widok z restauracji
 Był to cudowny czas, który spędziliśmy w restauracji, 10-tą rocznice ślubu zapamiętamy na zawsze.
Ceny dostępne są na stronie Wateride Inn. Było taniej niż w Atelier Amaro. Gdybyśmy mieli możliwość rezerwacji stolika na diner to cena była by znacznie wyższa ale to chodzi o to by miło spędzić czas i tak też było.